Jeśli tylko pan mnie zatrudni.

- Czego chciał? - spytała dziewczyna, czując, że ręka jej drży.
- Ale ta sprawa jest wyjątkowa, prawda? - spytała cierpko.
- Nie rób tego więcej!
- Cóż, z pewnością...
- Nic się nie okaże. Ja po prostu to wiem. - Po tych słowach wymaszerowała z pokoju.
mną nie zatańczy!
- Wszystko skończyło się jeszcze w Londynie. Po prostu nie chciał mnie słuchać. -
nią straciłam. Zawsze myślała tylko o sobie. Wyłącznie o sobie. Myślałam, że jest moją przyjaciółką. Zrobiłabym dla niej... wszystko, Santos. Wydawało mi się, że ona czuje podobnie. Przysięgała, że tak jest. Kłamała. - Westchnęła ciężko i ujęła dłonie Santosa. - Rozumiesz, dlaczego jej nie ufam?
- Ja pierwszy - powiedział i sięgnął po kartę. - Dziewiątka trefl.
- Wystarczy, że strzelę palcami, a ona przestanie należeć do mojej rodziny i bałagan
- Sam kazałeś lordowi Beltonowi, żeby poprosił mnie do tańca.
Wyciągnęła rękę po leżącą obok sukienkę. Dobry Jezu, nawet się nie zabezpieczyli! Aż tak z nią źle?
- To naprawdę powóz Luciena Balfoura?
- Ten temat jest zamknięty.


Moje pochodzenie pozostawia wiele do życzenia.

- Nie mogę panu towarzyszyć - syknęła. - Jestem pracownicą.
- Tędy, panienko.
Road! Oglądałam zdjęcia, miałam w ręku listy, które babcia pisała do ciebie. Błagała cię o wybaczenie. Błagała! A ty czytałaś je i odsyłałaś z powrotem! Hope zerwała się na równe nogi.

- Czemu opuściłeś tajne służby? - spytała Klara.

wszedł do domu i zatrzasnął drzwi.
do niego parę razy, a kiedy nie oddzwonił, postanowiłam pojechać.
– To znaczy... – Spojrzała Luke’owi prosto w oczy.

pragnieniem lub głodem.

Spojrzała na zegarek.
Buster przez chwilę przyglądał się wizytówce, a potem spojrzał na
ciotkę Hattie.